„Borowski Superstar!" - Paweł Borowski, Stanisław Jan Borowski
5.07.10 - 29.09.10
BB Wrocław, ul. Jatki 3-6
www.galeriabb.com/borowski
Wielki Artysta i Ojciec przekazuje swoje pasje synom. Zdradza sekrety szkła, dzieli się wiedzą, zdobytą przez lata ciężkiej pracy przy hutniczym piecu. Powoli odstępuje synom swój warsztat…
Ta ciągłość rodzinnej tradycji stanowi o światowym fenomenie Studia Borowskich. Stanisław Borowski stworzył świetnie funkcjonujący rodzinny biznes. Unikatowe, oryginalne, zaskakujące, niezwykłe, awangardowe i piękne szkło. Szkło made by Borowski!
Borowski Superstar! Zapraszam na spotkanie ze szkłem, które budzi emocje na całym świecie.
Anita Bialic
Stanisław Borowski jest jednym z najbardziej znanych artystów szkła w świecie… nie tylko
w Polsce. Cała jego rodzina zajmuje się szkłem. To wspólne rodzinne przedsięwzięcie.
Kiedy pierwszy raz zobaczyłem prace Borowskich 4 lata temu, byłem zaintrygowany
i zachwycony cudacznością zwierząt i postaci oraz ich niezwykłą kolorystyką.
Spotkaniom ze sztuką Borowskich zawsze towarzyszy podniecenie i radość. Wierzę, że ich twórcza aktywność będzie trwała przez długie lata. Polska powinna być dumna, że posiada takich artystów.
Victor Ashe
Stanisław Borowski, urodzony w 1944 roku Moutiers we Francji, jest obok Czesława Zubera, najbardziej znanym w świecie polskim artystą szkła. Jego „rzeźby” znajdują się w zbiorach wielu muzeów, galerii i kolekcji prywatnych.
W latach 60-tych Borowski zatrudnił się w hucie szkła w Krośnie. Pracował przy wytwarzaniu form, dmuchaniu szkła oraz w szlifierni. Poznał biegle wszystkie techniki szklarskie. W 1981 roku, niemieckie pismo „Neues Glass", znane wśród kolekcjonerów szkła na całym świecie, organizuje konkurs na 100 najciekawszych wyrobów szklanych roku. Borowski wysyła biało-czarne zdjęcia swoich prac i dostaje się do prestiżowej setki. Zaproszony na międzynarodową wystawę szkła w Kassel wyjeżdża do Niemiec i zostaje tam na stałe. Szybko zdobywa międzynarodową sławę. Jest zapraszany na wystawy do najlepszych galerii a jego prace są rozchwytywane przez kolekcjonerów na całym świecie.
W 1990 Stanisław Borowski zakłada w Hennef koło Bonn Glasstudio Borowski. W 1992 roku przenosi je do Tomaszowa Bolesławieckiego do starych poniemieckich zabudowań gospodarczych, które rok wcześniej kupił.
W 1993 roku Studio Borowski przejmują jego synowie: Paweł i Wiktor Borowscy. Paweł Borowski projektuje kolekcje oryginalnej szklanej galanterii i obiektów świecących, w całości wykonanych ze szkła oraz meble – zwierzęta, Wiktor zajmuje się w Niemczech promocją i sprzedażą.
W 2007 roku do Studia dołącza najmłodszy z braci, Jan Stanisław, absolwent Wydziału Ceramiki
i Szkła Wyższej Szkoły w Koblencji, Niemcy.
Szkło Borowskich jest dzielone na trzy odrębne kolekcje: produkowane w krótkich seriach
„Studio-Line”; rzeźby i lampy ogrodowe „Outdoor-Objects” oraz limitowane i unikatowe „Artist Edition”. Największym odbiorcą kolekcji „Studio-Line” jest Rosenthal Studio-Haus w Niemczech.
Unikaty z serii „Master Works”, przygotowywane tylko na wystawy, powstają stosunkowo rzadko
i trafiają na ogół na rynek USA i do Holandii. Stanisław Borowski wykonuje prace tylko dla Galerii Habatat oraz na bardzo prestiżowe wystawy. Osiągają one ceny 30.000 – 70.000 euro. Prace Pawła i Stanisława Jana Borowskiego kosztują od 5.000 – 30.000 euro.
Obiekty ze Studia Borowski trafiają do galerii, centrów designu i sklepów z wyposażeniem wnętrz w Europie i na całym świecie, m.in. we Włoszech, Wielkiej Brytanii, Japonii, USA, w Meksyku, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Indiach, Nowej Zelandii, w Maroku.
Prace Borowskich znajdują się w kolekcjach znanych polityków ( m.in. byłego Prezydenta USA, Jimmiego Cartera ), przemysłowców, bankierów, dyrektorów wielkich korporacji, artystów
( posiada je Whoopi Goldberg, Nicolas Cage ) …
Każdy projekt Studia Borowski jest realizowany indywidualnie przez artystów i mały zespół przy użyciu ręcznych technik obróbki „na gorąco” i „na zimno”. Poszczególne fragmenty prac są grawerowane, piaskowane, cięte, polerowane lub pokrywane kolorem. Po złożeniu tworzą jedną unikatową całość. Niezwykły szklany obiekt poszukiwany i podziwiany przez kolekcjonerów szkła na całym świecie…
Prace Stanisława Borowskiego nawiązują do magicznego realizmu. Są perfekcyjnie wyszlifowane i ozdobione bogatą grawerką. Charakterystyczne dla nich jest graficzne a jednocześnie malarskie ujęcie tematu, którym najczęściej są odrealnione, magiczne postacie ludzkie.
Obiekty szklane Pawła i Jana Stanisława odróżniają się od rzeźb ojca jaskrawszą kolorystyką, nietypowymi, niekiedy wręcz zwariowanymi kształtami. Jednak w każdej z prac widać „pierwszą myśl przewodnią” ojca. Zarówno sposób uzyskiwania charakterystycznej kolorystyki przez zatapianie barwek, odrealnione kreacje zwierzaków-stworów, jak również precyzja wykonania nasuwają od razu skojarzenie z obiektami Stanisława Borowskiego.
/abi/
Zapis wypowiedzi w filmie TVP 1 - Wrocław „Odkrywanie ukrytych wymiarów”, 1996-98.
Stanisław Borowski - Ten warsztat jest bardzo trudnym warsztatem, który wymaga olbrzymiej ilości urządzeń, pieców, godzin szlifowania, grawerowania, przenoszenia rysunku. Jest to warsztat, który wymaga olbrzymiej ilości cierpliwości. Od początku mojej drogi twórczej nie miałem nikogo, kto byłby dla mnie kierunkowskazem. Zaczyna się od warsztatu,
od podstawowych historii ze szkłem, które są takie same dla każdego, kto zaczyna tworzyć pewną formę. Ale sam obraz powstaje w mojej wyobraźni i on nie będzie nigdy powtórzony. Ja sam, gdybym się nawet starał powtórzyć formy, które robiłem przed laty, nawet tydzień temu, nie potrafię odtworzyć.
Monica Borgward - Nie znałam jeszcze Stanisława Borowskiego, gdy w 1982 roku w Muzeum
we Frauenau ( Niemcy ) zobaczyłam po raz pierwszy jego dwie prace i muszę powiedzieć, że zabrało mi dech w piersiach. Była to fascynacja od pierwszego wejrzenia, zachwyt od pierwszej chwili. Powinnam chyba wyjaśnić, że moje kontakty ze szkłem zaczęły się od szkła historycznego, dlatego lepiej niż inni mogłam docenić jakość grawerki, subtelność realizacji, doskonałość tych prac. Dzieła, które wtedy zobaczyłam, wykonane zostały w jednobarwnym szkle warstwowym. Stanisław Borowski zrealizował je posługując się klasyczną grawerką. Nie przy pomocy dmuchawy piaskowej lecz miedzianym dłutem grawerskim. Uwodziły subtelnością i elegancją.
Gerd Kreft - Nasze pierwsze spotkanie miało miejsce w 1982 r. podczas sympozjum
we Frauenau ( Niemcy ). Zobaczyłem tam kilka zdjęć i dwie prace, jakie miał ze sobą.
Ponieważ sam również pracuje w szkle i prowadzę galerię, mogłem stwierdzić, że były to niepospolite dzieła, emanujące nadzwyczajną siłą. Jako szklarz byłem zainteresowany sposobem wykonania i było dla mnie jasne, że to co tam zobaczyłem, było wręcz koronkową robotą.
Prof. Paweł Banaś - Stwierdzenie, że Borowski zna znakomicie warsztat szklarski, że niejako intuicyjnie wyczuwa wszystkie walory tworzywa, że opanował bezbłędnie zarówno stare jak
i nowsze techniki obróbki szkła, w sumie niewiele nam wyjaśnia, jeśli pytamy o istotę jego twórczości. Można powiedzieć nawet, że w jakimś stopniu owa koncentracja nad tym, jak on to robi, gubi nam istotę jego dzieła, ponieważ tak mi się wydaje, że najistotniejsze jest to, co on ma do powiedzenia za pomocą tych środków, którymi dysponuje.
Stanisław Borowski - Muszę wiedzieć, co chcę zrobić, czego będzie dotyczył ten temat,
który zostanie wygrawerowany. Muszę dokładnie znać formę, dokładne wymiary tej formy, dokładnie zrobić wstępny szkic, oczywiście w czasie pracy zmieniam to. Drugi etap polega przede wszystkim na uzyskaniu formy. Zaczyna się od technologii, czyli wytop masy, uzyskanie odpowiednich temperatur, przygotowanie farb, system dociągania szkła warstwowego, odprężanie tej formy. To trwa kilkanaście godzin, wtedy dopiero ona jakgdyby pojawia się, po tych gorących technikach w moich rękach . Powstaje pytanie: czy to jest ta właściwa forma, którą chciałem uzyskać? Wtedy zaczynam się zastanawiać, czy ten szkic, ten wstępny projekt jest w zasadzie adekwatny do tej formy. Po wykonaniu tego wszystkiego zaczyna się nakładanie rysunku na tę formę. Robię szkic, zaczynam grawerowanie, przecinam farby, kolejne farby ściągam, graweruje. Przez to właśnie, że wchodzę w kolory naniesione uprzednio na formę, zaczyna tworzyć się rysunek. To są oczywiście takie szkice, które dają mi pierwszy obraz tego, czy to jest właściwe rozłożenie. Oczywiście muszę bardzo precyzyjnie pracować, dlatego że przecięcie warstwy koloru tworzy pewną dziurę w szkle. Potem pozostaje część formy, która jest częścią bezbarwną. W momencie kiedy jest kolor, farba, którą już wygrawerowałem ale której zaczyna mi brakować, wtedy nic nie mogę zrobić. Tutaj nie da się nic dołożyć, jeśli jest coś za bardzo zebrane, zeszlifowane, praktycznie nie mam innego wyjścia jak tę formę wyrzucić i zrezygnować z tego.
Prof. Ludwik Kiczura - Prawdziwy warsztat powstaje przy piecu szklarskim. Inne drogi dochodzenia do rozwiązań w szkle są w zasadzie obce. Każdy artysta tworząc w szkle, tworzy swój własny warsztat. Ten własny warsztat jest ograniczony pewnymi trudnościami technologicznymi ale często te trudności technologiczne są wykorzystywane w sztuce. Często zdarza się tak, że te trudności tworzą ową sztukę i to często się zdarza także u Stanisława Borowskiego.
Gerd Kreft - Zastanówmy się, jaką rolę odgrywa Stanisław na scenie współczesnego szkła artystycznego. Owe techniki grawerskie mają bardzo długą tradycję, nie jest to więc nic nowego. Jednak sposób, w jaki pracuje, w jaki tworzy obrazy od wieków nie był w użyciu i właściwie został zapomniany. Przez stulecia posługiwano się tak skomplikowaną techniką, wymagającą szczególnej sprawności i cierpliwości. Muszę więc powiedzieć, że jest to jego szczególną zasługą, że wydobył on znowu na światło dzienne tę artystyczną drogę. Zainspirowało to wielu młodych, uzdolnionych ludzi, którzy podchwycili te możliwości i jest to z całą pewnością zasługa jego pracy.
Stanisław Borowski - To, co tworzyłem na początku tej drogi, myślę o mojej pierwszej pracowni w Krośnie, to były prace już na dobrym poziomie. To nie są słowa, którymi chciałbym podkreślić wagę tego, co robiłem, to po prostu jest coś, co stoi w tej chwili w najlepszym muzeum świata,. To jest praca, która powstała w maleńkim garażu w Krośnie. Po nieszczęsnym wprowadzeniu u nas ograniczeń wyjazdu, myślę o stanie wojennym, mój wyjazd na zachód zadecydował o tym, że musiałem znowu zrobić mocne uderzenie. Zrobiłem coś, co zostało pokazane w Corning Museum of Glass w 1981 roku. To była data, która zadecydowała o tym, że zaistniałem na dużej wystawie wspólnej, gdzie było bardzo dużo znanych nazwisk z całego świata i znalazłem właściwe miejsce, posypały się propozycje współpracy z galeriami, terminy, na które musiałem zdążyć. Coś, co stworzyło moje tempo życia.
Moim szczęściem było to, że trafiłem do miasta, które miało ambicje być miastem szkła. Był to Rheinbach. w Niemczech. Miasto, które robiło praktycznie wszystko, żeby zatrzymać u siebie interesujących ludzi, którzy mogliby to miasto rozsławić. Oczywiście, że olbrzymim rynkiem sztuki szkła jest rynek amerykański, to on praktycznie decyduje o tym wszystkim- kto, gdzie, za ile, w jakich galeriach. Padła propozycja zorganizowania pierwszej wystawy w Galerii Composition w San Francisco. Tam było miejsce, gdzie można zobaczyć moje prace nawet do dzisiaj. To już jest ponad 15 lat ścisłej współpracy z Siegfried Hermann, z Compositions Galery w San Francisco, który wprowadził mnie na rynek amerykański, który starał się pokazać moje prace, który zainwestował swoją cierpliwość, środki finansowe, miejsce ekspozycji. Staram się nie myśleć o tym, że mógłbym odpocząć. Wydaje mi się, że wszystko przede mną. Czuję się z tym, co robię bardzo młodo.
Heinz Buttegenbach - O ile sobie dobrze przypominam, poznałem pana Borowskiego w 1982 r. w Starej Wieży Ciśnień. Dobrze pamiętam, że było to w trakcie grawerowania, przyglądałem się temu. Byłem zdumiony, z jaką szybkością i precyzją Borowski to robi. Nigdy wcześniej niczego takiego nie widziałem, a dzieła, które wykonał były i są nadal ważnym momentem w historii uszlachetniania szkła w tym mieście.
Rob van den Doel - Stanisława zobaczyłem po raz pierwszy na sympozjum we Frauena. Ujrzałem kilka jego prac I ogromnie mnie zafascynował. Gdy usłyszałem, że jest on obecny na tym sympozjum, szybko nawiązałem z nim kontakt i zaproponowałem mu zrobienie u nas wystawy. Zgodził się mówiąc, że to będzie pierwsza jego wystawa w Europie zachodniej. Bardzo się ucieszyłem, wiedziałem bowiem, że mam do czynienia ze znakomitym artystą, który potrafi wygrawerować nadzwyczajne rzeczy. Tak też doszło do tej pierwszej wystawy, którą zrobiliśmy w 1982 roku.
Dietrich Veil - Mniej więcej przed pięcioma laty natknąłem się po raz pierwszy na pracę Stanisława Borowskiego i tak mi się ona spodobała, że od tego czasu wciąż śledziłem jego nowe interesujące realizacje. W chwili obecnej w swoim zbiorze mam już cztery jego dzieła. Zbieram dzieła sztuki, bo sprawia mi to przyjemność, finansowa strona ma znaczenie drugorzędne. Z pewnością wartościowe przedmioty dają dużo satysfakcji ale dla mnie najważniejsza jest przyjemność, radość obcowania z tymi przedmiotami. U Borowskiego fascynuje mnie przede wszystkim cudowna obróbka materiału i jego fantastyczna rzemieślnicza sprawność połączona z niezwykłymi zmysłowymi i interesującymi treściami w warstwie obrazowej.
Birgit Veil - U Borowskiego bardzo wiele rzeczy interesuje mnie od strony formalnej, bo sama również działam na polu artystycznym. Ta wyabstrahowana sfera ekscytuje mnie i pociąga. W tworzonych przez niego obrazach w szkle bardzo wiele mnie odrzuca ale równie wiele fascynuje. Rodzi się we mnie często wewnętrzne rozdarcie, wiele elementów w jego twórczości działa na mnie przytłaczająco negatywnie ale dużo jest podniecających, fascynujących, że nawiązuje się tymi dziełami bliski kontakt.
Stanisław Borowski - Ja opowiadam po prostu o tym, co spotyka nas codziennie. Nikogo nie chcę straszyć moim tematem. Są sytuacje, które spotykają nas z minuty na minutę, z dnia na dzień. One gdzieś się stworzyły, może trochę w mojej fantazji, może są trochę za bardzo powiększone w mojej wyobraźni, ale to jest coś co dotyczy bezpośrednio człowieka. Nie okłamujmy się, fakt jest taki, że pod naszymi pięknymi koszulami, ubraniami, perfumami, dekoracją twarzy znajdują się nasze brudy. To znaczy to, co robimy i czego się wstydzimy. Nikt nie lubi o tym mówić, ale przecież nie jesteśmy aniołami.
Rob van del Doel - Prace Stanisława Borowskiego mają w sobie coś zupełnie szczególnego. Po pierwsze chodzi oczywiście o to, że posiada on niewiarygodnie bogatą wyobraźnie, musi nosić w sobie całą masę obrazów, a przypuszczalnie również lęków, bo jak ogląda się jego prace to często znaleźć tam można straszliwe istoty. Każdy kryje w sobie demony i patrząc na prace Borowskiego można przypuszczalnie ujrzeć, co kłębi się w jego głowie. Dla mnie jest ważne aby prace Borowskiego pokazywane były ludziom na całym świecie. Wybiera on szkło tak jak inny artysta maluje albo rzeźbi. Szkło stanowi dla niego jedyną możliwość wyrażenia samego siebie.
Prof. Paweł Banaś - Chciałoby się zapytać, skąd to się wszystko bierze, jakie są źródła inspiracji, co decyduje o tym, że z nikomu nieznanego miasteczka wychodzi artysta, który podbija świat. To, co nam dzisiaj opowiada, to, co jest refleksją nad ludzką kondycją, nad jej znikomością, nad meandrycznym losem człowieka, bywa opowiadane w różny sposób ale zawsze powtarza się to samo. Szkło samo w sobie nie jest tutaj najistotniejsze. Szkło jest w podobrazie, na którym kreśli on swoje postacie. A jakież to są postacie? No właśnie, takie jak kiedyś w jednej z rozmów ze mną powiedział, że są to ludzie, którym zdarto maski, którym odjęto rekwizyty i kostiumy i oto oni nagle w tej swojej całej cielesnej niedoskonałości ujawniają zarazem wady, wydaje się, że przy pozorach szorstkości czy też oschłości nawet. Zasadniczą cechą jego osobowości jest pewnego rodzaju szczególna nadwrażliwość. Borowski reaguje na świat szalenie spontanicznie, jak gdyby wszystko zgarniając ku sobie. Czuje się w świecie obcy i zagrożony, a jednocześnie próbuje stworzyć wszystko na nowo w swoich dziełach.
Monica Borgward - Jestem absolutnie przekonana, że z powodu znaczenia swych prac, a więc ze względu na swe umiejętności techniczne i powagę swych artystycznych wypowiedzi, dokonań, jest on ważnym przedstawicielem współczesnej sztuki szkła.
Monica Borgward – ur. w 1941 w Bremie, Niemcy, studiowała Anglistykę i Nową Historię Europy Wschodniej. W latach 1969 -1994 prowadziła Antykwariat w Bremę, którego główną ofertę stanowiło szkło z XVIII i XIX wieku, od 1982-94 także Galerię Szkła Nowoczesnego. Zajmowała się organizacją wystaw dla muzeów oraz innych instytucji kulturalnych, uczestniczyła w Targach Antykwarycznych. Od 1998 roku zajmuję się organizacją wystaw, publikacją i tłumaczeniem tekstów o szkle XVIII – XX wieku, pośrednictwem w sprzedaży obiektów szklanych, aranżacją szkła w architekturze i we wnętrzach.
Gred Kreft – ur. w 1939 w Essen, Niemcy, artysta i kolekcjoner szkła, od 1975 prowadzi Galerię Sztuki Szkła „Essener Glasgalerie” oraz otwartą pracownię szkła.
Prof. dr hab. Paweł Banaś – historyk sztuki nowoczesnej, kulturoznawca, znawca i krytyk sztuki szkła. Pracownik Uniwersytetu Wrocławskiego -Wydział Nauk Historycznych i Pedagogicznych.
Prof. Ludwik Kiczura – artysta-plastyk zajmujący się szkłem artystycznym, profesor Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu.
Rob van den Doel – prowadzi Galerię Sztuki w Hadze, Holandia
Dietrich i Birgit Veil – kolekcjonerzy szkła